Poznaniacy wybierają domy pod Poznaniem

Dlaczego ludzie wynoszą się z dużego miasta?

Czy wiesz, że od wielu lat spada liczba mieszkańców Poznania? I to pomimo działań samorządu miasta, mających na celu zatrzymanie tego trendu, oraz pomimo odnotowanego w ostatnim okresie wzrostu przyrostu naturalnego, czyli liczby urodzeń małych poznaniaków. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w końcu 2016 roku stolicę Wielkopolski zamieszkiwało 540,4 tys. osób – o niemal 50 tys. mniej niż w 1990 roku.

Dzieje się tak, bo poznaniacy coraz częściej na swoje miejsce na Ziemi wybierają domy pod Poznaniem. Domy albo zlokalizowane w zwartej zabudowie mieszkania w ogródkiem w podpoznańskich miejscowościach.

Dlaczego tak się dzieje? Z pewnością wpływ na to mają trzy kluczowe przyczyny.

Pierwsza to bardzo wysokie koszty życia w Poznaniu. I nie chodzi tylko o ceny lokali, choć w przypadku domów pod Poznaniem ceny metra kwadratowego mogą być niższe od poznańskich nawet o połowę. Mieszkający w stolicy regionu muszą też liczyć się ze zdecydowanie wyższymi kosztami bieżącego utrzymania, poczynając od ceny wody (i ścieków): według analizy portalu Zaradnyfinansowo.pl, w Poznaniu wynosiła ona w kwietniu 2017 roku 11,29 zł wobec np. 7,26 zł w Kole. W stolicy Wielkopolskie droższe są niż w innych częściach regionu żywność i usługi, bilety komunikacji miejskiej…

Coraz więcej też kosztuje posiadanie samochodu. Choćby przez coraz wyższe opłaty za parkowanie w sercu miasta, ale też w okolicach Rynku Jeżyckiego czy MTP, w wysokości uzależnionej od bliskości ścisłego centrum (Strefa Płatnego Parkowania). Wysokie, bo znacznie przekraczające 110 zł za auto osobowe, są opłaty za miejsce na strzeżonych parkingach osiedlowych, do korzystania z których zmusza zmotoryzowanych poznaniaków niedostatek miejsc bezpłatnych. A ten wynika z rekordowej liczby aut: w Poznaniu na 1 tys. mieszkańców (od niemowląt po staruszków) przypada aż 625 zarejestrowanych samochodów! Ci, którzy teraz decydują się na zakup własnego mieszkania w Poznaniu, za miejsce w garażu podziemnym muszą zapłacić od 14,5 do nawet 35 tys. zł, a za miejsce na parkingu naziemnym – nawet 14,5 tys. zł. A do tego należy doliczyć płacone latami podatki i inne koszty…

Druga istotna przyczyna tego, że coraz więcej poznaniaków szuka domów lub mieszkań z ogródkiem pod Poznaniem, to rosnący dyskomfort życia w dużej aglomeracji, m.in. wysoki poziom zanieczyszczenia powietrza. W lutym 2017 roku w poznańskich szkołach zakazano dzieciom wychodzenia na boisko podczas przerw, by nie wdychały smogu. Ze względu na zanieczyszczenie atmosfery nad miastem coraz częściej porównuje się je z najbardziej zagrożonym smogiem Pekinem… Do tego trzeba dodać korki na ulicach, tworzące się nie tylko w godzinach szczytu, zatłoczone tramwaje i autobusy itd.

Trzecim powodem, dla którego poznaniacy decydują się choćby na domy w Dąbrówce, Palędziu czy Kaźmierzu, jest coraz wyższy poziom życia w mniejszych ośrodkach i polepszająca się komunikacja między nimi a stolicą województwa. Lokalne samorządy, takie jak w Dopiewie, Kórniku czy Kostrzynie, starają się przyciągnąć nowych mieszkańców, by korzystać z części płaconych przez nich podatków, inwestują więc w drogi, szkoły, tabor komunalnych przedsiębiorstw komunikacyjnych. Za nowymi mieszkańcami na tzw. prowincję wędrują handel i usługi, prywatne szkolnictwo, lekarze. Dzięki temu można, mieszkając choćby na osiedlu Dąbrówka, korzystać z wszystkich „wielkomiejskich” udogodnień i jednocześnie z czystego powietrza i atmosfery letniska, niedostępnej nawet nad poznańskim Jeziorem Malta.